Re: Motodziennik: Jazda po lodzie

Jeżdżenie po lodzie jest rzeczywiście ryzykowne, tyle że równie ryzykowne jest jeżdżenie po lodzie Subaru z wielkim spoljlerem, jak Kijanką z kogutem. Niestety, prawdopodobnie wzniosłem się tutaj na wyżyny logiki nieosiągalne dla policjantów drogowych.

Brawo za zauważenie, jak zmienia się zimowe życie zmotoryzowanego człowieka w samochodzie z ogrzewaniem postojowym (lepiej późno, niż wcale). Kto raz tego doświadczył, ma problem z powróceniem do jazdy w temperaturze niższej, niż panująca w zamrażalniku lodówki ustawionej na max. chłodzenia. W naszym klimacie wciąż jest więcej bardzo zimnych, niż bardzo gorących dni, więc na zdrowy rozum częściej przydaje się ogrzewanie postojowe, niż klimatyzacja. Klimatyzację ma teraz prawie każdy, ogrzewania postojowego nie ma prawie nikt.

Co do Audi, to dla mnie zastosowanie w sportowym samochodzie napędu na 4 koła, który z definicji nadaje się do jeżdżenia po błocie, piachu lub kopnym śniegu jest nie tyle nieporozumieniem, co bezczelnością producenta. Takimi numerami Audi dostarcza amunicji tym, co wypisują teksty o 4 zerach dla frajera.

Gratuluję niejakiemu Tadeuszowi zauważenia istnienia samochodów elektrycznych. Bez jego linków widzowie MD nawet nie pomyśleliby, że takie samochody istnieją. W końcu lobby naftowe zadbało, żebyśmy męczyli się w smrodzie, zamiast przesiąść się na tanie, ciche, wydajne i czyste samochody elektryczne, prawda Tadziu?