Re: Drogi bimoto…

bimota napisał:

> Niby w jaki sposob przeciw… ?

W ten, że sprzeciwiam się pomysłowi, by przez pierwsze kilka miesięcy po „usamodzielnieniu się w roli kierowcy” jeździć z kimkolwiek „na pokładzie”. A już „doświadczonego kierowcę” (z zapewne tysiącem, nie do końca słusznych, rad i porad na godzinę) jako współpasażera skreśliłbym w pierwszej kolejności.

Powiem to tak – żona moja prawo jazdy zrobiła 5 czy 6 lat temu dopiero. Jak kupiliśmy „jej” samochód, którym miała jeździć, powiedziała, żebym z nią jeździł… po tygodniu się wściekłem i powiedziałem, że dobrze jeździ, ale ja będę na nią swoje nawyki narzucał. Zrozumiała, jeździ od tamtej pory w większości sama… dobrze i pewnie.

„Doświadczony kierowca” jako współpasażer to źródło stresu dla młodego kierowcy… i wku..wienia dla kierowcy mojego pokroju (czyli takich z bardzo sporym doświadczeniem za kółkiem).



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)